Cześć! mam na imię Asia i od ponad dwóch lat dzielę się jogą, prowadząc zajęcia i organizując wyjazdy. Chciałabym, aby jak najwięcej osób mogło doświadczyć mocy płynącej z regularnej praktyki. Wierzę, że joga jest dla każdego, a moim celem jest dostarczanie jej ludziom, którzy chcą zadbać o swój dobrostan.

Nauczycielka vinyasa jogi RYT 200 Yoga Alliance. Od ponad dwóch lat czynnie uczę, mając pod opieką kilkadziesiąt osób każdego tygodnia. Pracowałam w klubach fitness i szkołach jogi, zarówno z dorosłymi, jak i dziećmi. Prowadzę autorskie zajęcia jogi dla pływaków, które realizowałam również w szkole z młodymi zawodnikami.

Uczę w grupach oraz indywidualnie, pracując z osobami na każdym poziomie. Organizuję wyjazdy z jogą, na których aktywny wypoczynek łączymy z regeneracją w otoczeniu natury. Od niedawna stworzyłam możliwość praktyki ze mną online, dzięki czemu można z niej korzystać, nie wychodząc z domu.

Uwielbiam vinyasę za kreatywne podejście do konstruowania praktyki i możliwość dopasowania jej do aktualnych potrzeb uczniów. Na moich zajęciach można się porządnie zmęczyć, ale dbam o równowagę między wzmacnianiem, a wyciszeniem i rozluźnieniem. Uśmiech i poczucie humoru również są nieodłącznymi elementami każdej sesji – najważniejsze jest dla mnie, aby każdy dobrze się czuł.

W wolnych chwilach prowadzę z moim chłopakiem klub pływacki dla dorosłych w Warszawie, czasem coś napiszę (żeby jakoś uzasadnić dyplom z dziennikarstwa na UW) i oglądam filmy dokumentalne.

Zapraszam Cię do mojego świata jogi!

moja historia z jogą

Moja przygoda z jogą rozpoczęła się jeszcze w liceum, kiedy próbując różnych aktywności, szukałam formy ruchu odpowiedniej dla siebie. Lubiłam bieganie za to, że mogłam porządnie się zmęczyć i zresetować głowę, natomiast taniec pozwalał mi kreatywnie wyrażać siebie. Czułam, że idealnie byłoby znaleźć aktywność, która zapewniłaby mi obie te rzeczy, a jednocześnie pomogłaby okiełznać mój niespokojny umysł.

Pewnego letniego dnia trafiłam na zajęcia jogi Iyengara i… nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Będąc pełną energii 16-latką, niemiłosiernie się wynudziłam; pamiętam towarzyszącą mi irytację, kiedy piętnastą minutę trwałam w psie z głową w dół.

Jednak coś w jodze mnie zaintrygowało i postanowiłam zgłębić temat na własną rękę. Znalazłam w księgarni płyty DVD, na których sekwencje były bardziej dynamiczne i zawierały elementy tańca. Poczułam, że o coś takiego właśnie mi chodziło i od tamtej pory regularnie ćwiczyłam.

Później inne rzeczy absorbowały moją uwagę, przez co joga zeszła na dalszy plan. Przez kilka lat byłam zafascynowana modą i planowałam studia na prestiżowej, londyńskiej uczelni, na którą nawet się dostałam, ale intuicyjnie zdecydowałam się nie podążyć tą ścieżką. 

Joga ponownie pojawiła się w moim życiu, kiedy trafiłam na zajęcia prowadzone w nurcie sivananda. Nauczyłam się nowych asan, poznałam techniki pranayamy oraz doświadczyłam mocy płynącej z długiego relaksu. Zrozumiałam, że praktyka jogi może wykraczać poza ćwiczenia fizyczne. Zaczęłam robić w domu powitania słońca i podekscytowana, zaliczałam pierwsze udane próby stania na głowie. 

Potem znów moja relacja z jogą na jakiś czas osłabła. Praktyka odnalazła mnie po kilku latach, dokładnie wtedy, kiedy najbardziej jej potrzebowałam. Niedługo po studiach mój chłopak zachorował na agresywny nowotwór, a mój świat wywrócił się do góry nogami na prawie dwa lata. 

Pewnego dnia, po powrocie ze szpitala dostrzegłam, że zarówno moje ciało, jak i psychika były w coraz gorszej kondycji. Byłam znerwicowana, żywiłam się głównie kawą i batonami, schudłam i nie mogłam spać. Wtedy przyszło mi do głowy, że może czas rozwinąć zbierającą od dawna kurz matę. 

Już od pierwszego, nieco niezdarnego powitania słońca wiedziałam, że dokładnie tego było mi trzeba. Z każdym kolejnym oddechem moje ciało zaczęło się rozluźniać, a wykonywanie znajomych asan było na swój sposób kojące; czułam się, jak gdybym wracała do domu po długiej i wyczerpującej podróży. 

Zaczęłam szukać w internecie materiałów o jodze i w ten sposób natknęłam się na vinyasę. Kiedy pierwszy raz spróbowałam płynnych sekwencji w rytmie świadomego oddechu, poczułam, że znalazłam styl jogi idealny dla mnie.

Praktyka dawała mi spokój i wytchnienie. Mata była moją bezpieczną wyspą, kiedy każdego dnia mierzyłam się z niepewnością i lękiem. Z każdym dniem, tygodniem, moje ciało było coraz sprawniejsze; mogłam dłużej wytrwać w asanach, wracała moja siła, a sztywność ustępowała miejsca miękkości i elastyczności. Po raz pierwszy od miesięcy nabrałam przekonania, że przetrwam trudności. Przestałam nadmiernie analizować i pozwoliłam sobie płynąć z nurtem życia; wreszcie poczułam się spokojna.

Ponad rok później mój chłopak wrócił do zdrowia, a ja postanowiłam zrobić kolejny krok na mojej jogowej ścieżce. Pełna obaw, czy dam radę, ale jednocześnie napędzana ekscytacją i poczuciem, że to może być moje miejsce, zapisałam się na kurs nauczycielski. 

Od ponad dwóch lat konsekwentnie podążam tą drogą, z radością i wdzięcznością dzieląc się jogą z innymi. Największą satysfakcję daje mi wspieranie i motywowanie moich uczniów, dzięki czemu mogą nie tylko robić postępy na macie, ale też doświadczyć pozytywnych efektów płynących z praktyki. Chciałabym, aby jak najwięcej osób mogło czerpać z jogi i odkrywać ją dla siebie, bo sama doświadczyłam, że może ona mieć niemal uzdrawiającą moc. 

Chcesz się przekonać, o czym mówię? Dołącz do moich zajęć online!